Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
32 posty 269 komentarzy

TV Łże

Myszka and Miki - Korespondent wojenny, poeta, dziennikarz, widział wiele teczek, freelancer, mieszka w świecie bywa w Polsce. Jest nas więcej.Mężczyźni i kobiety. Są katolicy i muzułmanie. Polacy i nie tylko...

POLSKA PRZEGRAŁA WOJNĘ W AFGANISTANIE

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Przegraliśmy wojnę tym razem nie światową i nie na przedpolach Warszawy jak w 1939 roku… Przegraliśmy na własne życzenie. Nie zdradzili nas sojusznicy. Nie było żadnej Jałty czy Poczdamu…

 

Przegraliśmy haniebnie bo to wojna niesprawiedliwa, ani w obronie naszych granic, ani w interesie wolnych ludzi. Przegraliśmy jako okupant. Przegraliśmy sami. Zabrakło nam środków, wyszkolonych żołnierzy, sprzętu… Zabrakło wodza.

Przegraliśmy jeszcze zanim – co nieuniknione – klęskę poniesie cała koalicja. Polska armia to fikcja. Wiedzą to Amerykanie i wszyscy pozostali członkowie ISAF - afgańskiej koalicji państw NATO. Wiedzą to także nasi wrogowie, mimo, że premier i prezydent RP na wyścigi zapewniają, że wrogów Polska nie ma. 

 

GHAZNI - PROWINCJA POLSKA, ALE TYLKO Z NAZWY

Każda data nie byłaby tu dobra. Drugi dzień nowego roku też był zły. Nie minął przecież jeszcze sylwestrowy kac i nie wygasły płonne - jak co roku  - nadzieje, że będzie lepiej. 

2. stycznia 2012 dowódca koalicji ISAF w Afganistanie, czterogwiazdkowy amerykański generał John R. Allen ogłosił, że Polacy mają wycofać się z południowych dystryktów tzw. polskiej strefy Ghazni. To rozkaz. Za dwa miesiące do polskich tzw. Fire Bases :  Warior, Karabach i innych wprowadzi się ponad 1,5 tysiąca żołnierzy US Army.

http://tvp.info/informacje/polska/odsiecz-usa-w-polskiej-strefie-w-afganistanie/6097693

 

Gdy rząd, MON przeforsowały ryzykowną decyzję przejęcia pod polską kontrolę całej prowincji Ghazni, minister obrony narodowej Bogdan Klich z dumą peorował: „Pozycja naszego kraju na liście rankingowej krajów członkowskich NATO, które uczestniczą w operacji ISAF rośnie; innymi słowy – nasze akcje na giełdzie międzynarodowej jaką jest Sojusz Północnoatlantycki idą w górę - z pozycji 9. przesuwamy się na pozycję 7 (...) ” 

http://www.kasastefczyka.pl/fakty_biznes_wydarzenia/61_swiat/440_polacy_w_ghazni.html

 

Ale to tylko retoryka. Awans drużyny o dwa oczka, z miejsca 9 na 7 np. na prawdziwych zawodach sportowych nie czyni różnicy. Powie ktoś: pozycja Polski na  giełdzie międzynarodowej to przecież nie sport. Ok. Podobnie NATO, to nie giełda... Dzisiaj niestety to wszystko już nie jest istotne, bo w grach wojennych NATO jesteśmy niemal na pewno na szarym końcu, być może nawet na miejscu ostatnim. Dzisiaj?  

- Nie, to stało się już wczoraj...

Mało kto pamięta, że już ponad rok temu (październik 2010’) przerażeni polską indolencją Amerykanie zmusili polskie wojsko do wycofania się ze wschodnich dystryktów prowincji Ghazni. Odebranie nam dzisiaj kolejnych trudnych południowych dystryktów nie tylko chwały Polsce nie przynosi, ale oznacza również, że z dawnej „polskiej prowincji” Ghazni pozostanie już tylko nazwa.

W polskiej prowincji już w marcu będzie znaczniej więcej żołnierzy zza oceanu niż tych, z nad Wisły. Amerykanie pozostawią Polakom jedynie stolicę prowincji - Ghazni , tylko pozornie przypominającą miasto i północne, bezludne ziemie regionu. Polacy będą więc działać dokładnie tam gdzie sięga władza gubernatora Ghazni, afgańskiego wojska i policji.


SCENARIUSZ POLITRUKA

„To nie jest wyraz nieufności … (…)Rozwiążemy siły na południu i teraz przenosimy się na wschód Afganistanu i teraz to jest realizowane…”  błyskotliwie skomentował dziennikarzowi Wiadomości sytuację w polskiej strefie Pełnomocnik ministra obrony narodowej ds. Afganistanu płk Piotr Łukasiewicz.  

Przenosiny na wschód? Przecież stamtąd Amerykanie już nas wyrzucili ponad rok temu. Wyjścia są dwa: Albo Amerykanie zrobili już „porządek” we wschodnich prowincjach o czym pełnomocnik rządu nigdy nie informował.  Robią teraz miejsce naszym, przenoszą się na południe by tam ratować sytuację. Albo - mówiąc wprost – płk Wojska Polskiego Łukasiewicz Piotr ma problemy z znajomością kierunków na mapie. Myli północ ze wschodem. 

http://tvp.info/informacje/swiat/amerykanie-ponownie-przejmuja-ghazni/2980493

 

Jeszcze ciekawiej tłumaczy „przenosiny” wykształcony w Moskwie , szef BBN gen. Stanisław Koziej: Dla polskiego kontyngentu daje to większą swobodę w realizowaniu własnej strategii afgańskiej zakładającej sukcesywne przekazywanie odpowiedzialności Afgańczykom”. To bełkot, wyuczona w Moskwie, w kuźni kadr LWP nowomowa.

Ciekawe jednak, ż Koziej mówi o tym co już się dokonało. Północ prowincji już dawno została spacyfikowana, kontroluje ją afgański gubernator. Ale kto w Polsce o tym wie? Dlatego już dzisiaj Koziej jest pewny nadchodzących sukcesów polskiego kontyngentu. 

SPRYTNE. 

MA SUKCESY NA ZAPAS. ARMIA BĘDZIE UDAWAĆ ŻE ROBI SUKCESYWNIE - posługując się słowem kluczem Kozieja -  TO CO JUŻ DAWNO OSIĄGNĘŁA DZIĘKI M.IN. ZAANGAŻOWANIU SAMYCH AFGAŃCZYKÓW. 

A media?

Wiadomo. Słowa „sukcesywny” czy „sukces” posłuszni dziennikarze będą powtarzać za kolejnymi rzecznikami kontyngentów. Będą odmieniać jak mantrę przez wszystkie przypadki. Nie podskoczą. Politrucy wiedzą, że wielu  z nich marzy o kolejnej, za pieniądze MON, afgańskiej przygodzie i stałej kasie za kilka tygodni spędzonych w wojennej kantynie bazy w Ghazni.

 

9 KILOMETRÓW… 9 milimetrów…    

SPRYTNE, o ile rzeczywiście mniejszy obszar działania, bezpieczniejszy rewir przełoży się na lepsze statystyki, przede wszystkim, na mniejszą liczbę ofiar… A mniej pogrzebów to mniej kłopotliwych pytań i mniej rozgłosu… Tylko aby SUKCES był pewny  filozofię politruków  muszą jeszcze zrozumieć i zaakceptować  sami Talibowie. To jednak ani im w głowie…

Tuż przed minionymi świętami, zaledwie 9 kilometrów od największej, głównej polskiej bazy w Ghazni doszło do największej tragedii w krótkich dziejach polskich kontyngentów w Iraku i Afganistanie. Pięciu naszych żołnierzy, cała załoga samochodu pancernego zginęła w samym sercu polskiej strefy – tam, gdzie Amerykanie nas jeszcze tolerują.

Zaledwie 9 kilometrów… Brzmi jak 9 mm. Groźnie… Tyle ma pocisk, który zabija. Powszechny i popularny na całym świecie, także w Afganistanie. Ta liczba wraca  wciąż do mnie. Wraca, gdy giną w Afganistanie polscy żołnierze. „Współwinny”za to jest mój lekko skośnooki przyjaciel z Kabulu. Dwa lata temu chciał pomóc Polsce i trochę zarobić. Wręczył mi pisma do polskich władz. Napisał w nich że on i jego ludzie są w stanie zapewnić całkowity spokój w promieniu do 6-9 km, wokół polskich baz w prowincji Ghazni. Znałem go i wiedziałem że nie rzuca słów na wiatr. Po powrocie do Polski poinformowałem o tym ministra Klicha i ludzi z jego gabinetu. Zero reakcji. Jakiejkolwiek. A przecież,

 

GURKHOWIE MOGLIBY NAS OCALIĆ.

W 2008 roku, podczas jednej z moich podróży do Afganistanu przypadkiem, a może nie przypadkiem trafiłem w ręce Gurkhów. Gurkhowie to lud zamieszkujący himalajskie doliny w Nepalu. Choć są małego wzrostu, niepozorni, z pozoru łagodnego charakteru to jednak uchodzą za najlepszych żołnierzy, duchem walki przewyższających wiele elitarnych formacji wojskowych na całym świecie. Podobno zwykła śmierć w łóżku z powodu choroby czy starości, to hańba dla całej rodziny. Kafar hunnu bhanda marnu ramro” czyli Lepiej umrzeć niż żyć jako tchórz to motto Gurkhów. Gurkha MUSI zginąć w walce, najlepiej z dłonią zaciśniętą na swoim kukri (nożu) a kukri jest takim symbolem Nepalu co w Japonii samurajski miecz..

http://dpm-soldier.pl/british_army/brigade_of_gurkhas.html

 

Przypomnieć wypada, że Gurkhowie walczyli ramię w ramię z naszymi chłopcami pod Monte Cassino w 1944 roku a w ciągu ostatnich trzydziestu lat m.in. wzięli udział w Wojnie Falklandzkiej (1 batalion z 7 regimentu), w czasie I Wojny w Zatoce, w Iraku, Afganistanie a także brali udział w operacjach w Kosowie, Bośni, Sierra Leone oraz Wschodnim Timorze.

Wystarczy?

Dla polskiego rządu, generałów być może to wciąż zbyt mało.

W  Kabulu  mieszka ich prawie 25 tysięcy. Skąd tak wielu? To proste. Gurkhowie migrują tam gdzie toczy się wojna. Wojna daje im pracę, daje chleb. Do stolicy Afganistanu przybyli z rekomendacjami od arabskich szejków, rządu Jego Królewskiej Mości, władz Singapuru, firm z Hongkongu. Wiedzieli, że w Ghazni nie dajemy rady i że mogą się nam przydać. Pamiętam jak ich lider i mój cichy przyjaciel, przywódca jednego z głównych nepalskich rodów Gurung przekonywał mnie że z pewnością ich suport dla Polski to pestka w porównaniu do ceny nowych wozów bojowych albo śmigłowców.

I jeszcze coś, pewnie znacznie ważniejsze. Mój Gurkha nie miał wątpliwości że jego ludzie będą skuteczniejsi niż nasze rosomaki, humwee , czy Mi – 24.

Mówił prawdę. W Afganistanie Gurkhowie nie tylko walczą z Talibami. Utrzymują z nimi całkiem dobre kontakty. Rozmawiają ze sobą. Szanują się wzajemnie za waleczność, za wiarę. I najważniejsze. Gurkhowie nie są biali, a przez to, choć są obcy dla Afgańczyków to przecież nie aż tak – jak, my albo Amerykanie, czy Brytyjczycy. Talibowie nie muszą uczyć się geografii by wiedzieć że do Nepalu jest bliżej niż  Nowego Jorku, Londynu czy Warszawy.

 

W IRAKU CHCIELI POMÓC SZYICI

Nie wiem czy ministrowie Klich, Siemoniak zdają sobie sprawę kim byli i kim do dzisiaj są Gurkhowie. Wystarczy zajrzeć co prawda do wikipedii. Banalne? Tak. Jak to, że już kiedyś próbowałem naiwnie,na miarę swoich skromnych sił, pomóc polskiej armii, pomóc Polsce. 

Był 2003 rok, tuż po interwencji amerykańskiej. W Iraku panował chaos. Amerykanie rozwiązali iracką armię, policję… Zaczęło dochodzić do pierwszych zamachów. I nagle gruchnęła wieść że Polacy trafią na szyickie południe Iraku. Akurat byłem tam wtedy.

Któregoś dnia poprosili mnie szejkowie z bagien okolic Divaniji na południu kraju, bym sprawił żeby polski prezydent, premier zaprosili ich delegacje do Warszawy. Chcieli pogadać o przyszłości Szyitów w Iraku. Chcieli się dogadać. Ich lider  szejk Hatim Sha'lan Abu al-Joun właśnie wrócił do Iraku z emigracji. Gdy w 1991 r. Saddam Husajn zatopił wew krwi powstanie szyitów , które z inspiracji USA  wybuchło w Nadżafie, szejk uciekł do Kanady. Teraz chciał odbudować swoje feudalne imperium, położone na południe od Bagdadu. Trafiłem akurat na jego uroczysty powrót do rodzinnej wioski. Starszyzna plemienia Sha'lan biła przed nim czołem. Na jego cześć zabito kilkanaście baranów. W czasie uczty w wielkim zbudowanym z trzciny namiocie szejk mówił, że plemię którego jest przywódcą liczy około 450 tysięcy ludzi, że dwadzieścia tysięcy  z nich może mieć pod bronią. Choćby jutro. Wiem, że Polacy nas  potrzebują a my potrzebujemy was - mówił. 

Skarżył się, że Amerykanie nie rozumieją specyfiki Iraku. Pozwolili mu wrócić z emigracji, dali satelitarny telefon i pozostawili samemu sobie. On i jego ludzie obiecali im,  że nie będą atakować. wojsk koalicji. Szyici wywiązali się z przyrzeczenia ale Amerykanie ich zlekceważyli i w strachu przed fundamentalizmem szyickim postawili na kogos innego. Narazili tym samym na szwank dumę i honor szejków z południa, starożytnych, arabskich gospodarzy tych ziem.  Teraz, gdy było jasne, że polskie wojska trafią na ich ziemie szejkowie mieli nadzieję że Polska… Sam też się łudziłem.

http://www.atsc.army.mil/crc/ISO6C46L/Iraq_Tri.pdf

 

W tamtym czasie premierem był Leszek Miller a prezydentem Kwaśniewski. Trudno – pomyślałem - w końcu to mój kraj i „uderzyłem” do ówczesnego szefa BBN Marka Siwca. Dzwoniłem. Pisałem. Prosiłem. Reakcji żadnej. Wiele miesięcy później Polska wysłała żołnierzy do Iraku. Na tarpanach, odkrytych, rolniczych samochodach mieli pacyfikować Irak. Zakończyli misję po pięciu latach w 2008 roku, tylko dlatego, że obiecał to w kampanii wyborczej szef zwycięskiej partii Donald Tusk. Zginęło 22 żołnierzy.

Platforma zapowiada na 2014 rok wycofanie wszystkich wojsk polskich z Afganistanu. Na kolejne wybory w 2015 roku będzie jak znalazł.

 

MEDIA WYTŁUMACZĄ RZĄD ZE WSZYSTKIEGO 

My jesteśmy dziennikarzami obiektywnymi, my przedstawiamy to, co widzimy na własne oczy mówił kiedyś, na spotkaniu z uczniami w Zespole Szkół nr 4 w Jaśle reporter Wiadomości Dariusz Bohatkiewicz. Dla uczniów z Jasła i Wojciecha Piękosia, naczelnika Wydziału Edukacji i Spraw Społecznych w Starostwie Powiatowym w Jaśle reporter Wiadomości to prawdziwy bohater, obiekt westchnień i szczerej zazdrości. Nawet nie dlatego, że korespondent wojenny i trochę świata widział. Ważne że on, chłopak z Gorlic przebił się. Udowodnił że "osoby z prowincji mają w sobie wolę walki, tę zadziorność, chęć osiągnięcia sukcesu". Może dlatego Bohatkiewicz sam przyznaje że najbardziej mu zależy,  żeby ktoś kiedyś powiedział „fajne rzeczy pan robi”. Czy od politruków z MON często to słyszy? 

http://www.jaslo4u.pl/news/pokaz/5172/

 

Dziennikarz „Wiadomości”  dając twarz i podpisując się pod newsem o wycofaniu wojsk z południa strefy Ghazni musi znać prawdę. Doświadczył  jej  w Iraku i Afganistanie, gdzie w polskich bazach spędził wiele dni. Mimo to  nazywa „spekulacjami” głosy, że powodem przenosin” - jak chce płk Piotr Łukasiewicz - był „brak naszych sukcesów w Afganistanie” . Jego zdaniem to sami talibowie wymusili na Amerykanach taką decyzję. Rebelianci zimą rozpraszają się i przenoszą w głąb kraju z pogranicznych rejonów a  w pościgu za nimi do Ghazni zapuścili się Amerykanie - sugeruje reporter Wiadomości TVP. Na dowód tego pokazuje mapkę Afganistanu z zaznaczonymi  czerwonym kolorem prowincjami, gdzie właśnie teraz – zimą - dochodzi do ponad 200 ataków talibów tygodniowo. Tylko, że wbrew temu co mówi,  na mapie, którą sam prezentuje najbardziej czerwono - czyli najgorzej - jest nie tylko w Ghazni, ale właśnie w  prowincjach przygranicznych, gdzie zimą powinien - według tej logiki - być spokój. W Kandaharze, Helmandzie, Nimrozie... 

Czym  różni się zatem  Ghazni od pozostałych prowincji również nie graniczących z Pakistanem,  i nie zaznaczonych na mapie na czerwono? 

Odpowiedź jest banalnie prosta. Różnica jest tylko jedna. W Ghazni odpowiedzialność za bezpieczeństwo spoczywa na barkach polskich żołnierzy. W pozostałych walczą wojskakoalicji NATO z innych krajów. Bohatkiewicz jednak to przeoczył.

Mapka znika. Pojawia się mjr WP Sławomir Kaczor, który służył już na czterech zmianach w Afganistanie. Major mówi to, co jest wiadome od lat, że nocą rządzą w Afganistanie talibowie, a w dzień koalicja NATO, i że zwykli mieszkańcy nie chcą pomagać okupantowi bojąc się odwetu ze strony partyzantów. 

Pierwsze słowa prawdy w materiale… Lepiej późno niż wcale, ktoś powie… Ale jest już za późno. 

Ułamek prawdy tym razem służy propagandzie. Tutaj wypowiedź dzielnego polskiego oficera znaczy tyle: Jeśli w tak trudnym i nieprzyjaznym miejscu przyszło walczyć Polakom to dobrze że przyszli z odsieczą Amerykanie. Pointa taka, użyta przez reportera pod koniec newsa, odwraca uwagę od głównego problemu: odpowiedzialności Wojska Polskiego za stan bezpieczeństwa w prowincji.

 

KTO RZĄDZI PROWINCJĄ GHAZNI ?

Gdybym starał się zrozumieć dlaczego minister Bogdan Klich nie zainteresował się ewentualną pomocą Gurhów w utrzymaniu spokoju w polskiej prowincji w Afganistanie, gdybym próbował bronić go,  powiedziałbym tak:

Klich nie mógł wynająć „tanich” Gurków na ochroniarzy polskiego kontyngentu,bo w Afganistanie trwa wojna a na wojnie przede wszystkim się walczy, a nie chroni własny tyłek. Walczymy więc z okrutnym, przebiegłym i silnym przeciwnikiem. 

Brzmi nieźle, prawda?

Tyle, że taka teza nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Polacy od dawna są krytykowani przez sojuszników, że unikają walki i oddają pole talibom. 

Jednym z kluczowych zadań polskiego kontyngentu w Ghazni od samego początku była ochrona biegnącego na odcinku ok. 250-300 km przez prowincję fragmentu jednego z głównych szlaków komunikacyjnych Afganistanu – drogi z Kabulu do Kandaharu. 

http://www.rmf24.pl/fakty/swiat/news-afganistan-polacy-przejeli-odpowiedzialnosc-za-prowincje,nId,229941 

 

Rok, a może dwa lata temu znalazłem przypadkiem na jakimś forum dyskusyjnym link do filmu propagandowego nakręconego przez talibów. Niestety link gdzieś mi się zapodział i mimo wielu prób nigdy nie udało mi się ponownie go zlokalizować. Film nosił w sieci tytuł: „Kto rządzi w prowincji Ghazni”. Składał się z dwóch scen:

SCENA I.

Kamera filmuje z ukrycia, na długim obiektywie jadącą kolumnę wozów pancernych.. Jadą bardzo szybko. Tak jakby uciekały… To cuda naszej techniki wojennej; wozy opancerzone, rosomaki. Widać przypięte do anten małe polskie flagi. Ostatnie ujęcie: talib, w turbanie, z kałasznikowem na pierwszym planie. Na drugim, znikająca w pyle kolumna. Widać teraz, że Talibowie są naprawdę bardzo blisko, w zasięgu strzału…

SCENA II. 

Talibowie zatrzymują samochody na drodze Kabul - Kandahar, którą pilnować mają Polacy. Sprawdzają kierowców, pasażerów. Robią to metodycznie, dokładnie. Nie spieszą się. Zatrzymują autobus… Są przyjaźni dla pasażerów ale stanowczy i pewni siebie. Wiadomo. Oni tu rządzą. Okupanci zniknęli… Wrócili do swoich baz otoczonych zasiekami z drutów kolczastych, murów; z betonu, koszów hesko, polami minowymi.  

 

JAK WIDZĄ NAS AMERYKANIE

Polacy w Afganistanie unikają walki ujawnił rok temu prestiżowy amerykanski Tygodnik Time. Efekty? Tereny, które wojsko USA spacyfikowało przed przekazaniem Polakom kontroli w 2008 roku, ponownie przejęli talibowie. Najspokojniejsza kiedyś, na południe od Kabulu prowincja, stała jedną z najbardziej niebezpiecznych w całym Afganistanie. Praktycznie trzeba tu zaczynać od początku - mówi gazecie anonimowy amerykański wojskowy. Według Time’a to, co sześciuset Amerykanów  zdobyło w ciągu ośmiu miesięcy ciężkich walk, dwa tysiące sześciuset Polaków straciło w niecałe dwa lata. ..

Polacy nic dla nas nie zrobili- potwierdza wersję ameryńskiego oficera Faiz Muhammad, szef policji w dystrykcie Deh Yak, na pólnocy Ghazni. Z każdym dniem było coraz gorzej, aż do momentu jak wrócili Amerykanie - dodaje Afgańczyk.  

Według Amerykańskich fachowców Polacy muszą zmienić anachroniczny sposób prowadzenia wojny, nie przystający do działań antypartyzanckich. Oficerowie średniego i niskiego szczebla muszą wykazywać inicjatywę na polu walki. Niedostateczna liczba patroli powoduje, że drogi w prowincji są usiane pułapkami a polscy żołnierze za dużo czasu spędzają w ufortyfikowanych bazach. Polacy za mało walczą- twierdzą rozmówcy "Time'a"...Boją się strzelać, bo boją się kar i procesów w kraju, po powrocie z misji.

http://www.time.com/time/world/article/0,8599,2035859,00.html

 

Polski żołnierz, w przeciwieństwie do amerykańskiego, z reguły nie wysiada z opancerzonego pojazdu i nie patroluje pieszo wioski. To zbyt ryzykowne. Jest wtedy zdecydowanie bardziej narażony na kule przeciwnika. Kiedy dochodzi do ataku, Polacy wycofują się i wzywają patrol szybkiego reagowania, najczęściej z transporterami opancerzonymi i śmigłowcami. Amerykanie od razu podejmują walkę. Tę "polską" taktykę też skrytykował także Egon Ramms, szef Dowództwa Połączonych Sił NATO i jedyny niemiecki generał trzygwiazdkowy, który mimo niebezpieczeństwa sam szedł niejednokrotnie razem z patrolem, pieszo przez wioskę. 

http://wyborcza.pl/1,7547..._przetrwac.html

 

Rzecznik kontyngentu odrzucił zarzuty sojuszników a minister interweniował politycznie, na tzw. górze i Amerykanie przeprosili. Wszystko wróciło do normy.

 

CO ZOBACZYŁEM SAM

Po raz pierwszy spotkałem naszych żołnierzy w Afganistanie jeszcze zanim dostaliśmy tzw. swoją prowincję.  Zobaczyłem ich w górach, na przełęczy, odległej o kilka kilometrów od Gardez - stolicy prowincji Paktia. Nieźle wyglądali. Jak Amerykanie… Rozstawieni, skupieni,  profesjonalni, ukryci wśród głazów  wokół dwóch opancerzonych humwee.  

http://pl.wikipedia.org/wiki/Humvee

 

Czekali na nas…  

W pobliżu Gardez na liczącym ok. 2000 metrów n.p.m kamienistym płaskowyżu Amerykanie wybudowali dużą bazę.  Polaków było tam niewielu. Mniej niż stu. Może 60 - 80 żołnierzy. Ich zadaniem było szkolenie afgańskich rekrutów. Kilkunastu pozostałych stacjonowało w o oddalonym o 20-30 kilometrów od Gardez  -Zermat - małej bazie ogniowej.

Całym oddziałem dowodził pułkownik. Inteligentny, wykształcony, przystojny. W drewnianym kontenerze nad jego łóżkiem orzeł w koronie i portret marszałka Piłsudskiego. Swój chłop. Pomocny, uczynny. Na powitanie otworzył kluczykiem szafę w swojej kwaterze. Na półkach równiutko poukładane mała butelki 0,33 litra. Z wodą mineralną? Ależ nie. To spirytus. Owoc zakazany w amerykańskiej bazie wojennej. Pomyślałem: ma chłop jaja i od razu go polubiłem.

Być może nigdy bym o tym nie napisał gdyby nie podwładni pułkownika. To świetni polscy oficerowie: porucznicy, kapitanowie, majorzy z prawdziwie ułańską fantazją. Rwali się do walki. Czekali na dzień, w którym pokażą  Amerykanom, Afgańczykom, całemu światu co potrafią. Wieczorami w bojowych tunelach – schronach z betonu odpalali nerwowo papieros od papierosa  i niemal płakali mi w ramię, bo już stracili nadzieję…

Pułkownik bowiem bardziej pilnuje swoich spraw - gwiazdek na pagonach - przez telefon,w Warszawie i niż faktycznie dowodzi. Jak ma dowodzić skoro codziennie pije – skarżyli się… Wszyscy zarzekali się, że po powrocie do Polski odejdą z wojska. On zrobi, już zrobił karierę- mówili - My nie mamy szans. Kariera jest tam w Warszawie, a tu jedynie pył, pot i czasem łzy.

Nie miałem zamiaru siedzieć dłużej w bazie Gardez. Raz że nuda. Dwa, że to nie było fajne ... Słuchać ciężkich oskarżeń podwładnych na swego dowódcę. Wydawało mi się, że tak nie można, że lojalność, że przysięga… Z drugiej strony - po ludzku - doskonale ich rozumiałem, popijając wieczorami czysty spirytus z pułkownikiem. Widzieli to. Było mi przed nimi, zwyczajnie głupio.


Wkrótce uciekłem z bazy. Wyruszyłem w stronę miasta Khost położonego blisko granicy z Pakistanem. W  bezludnych usianych pojedynczymi drzewami górach (Ponoć tam Rosjanie kręcili zdjęcia do słynnego filmu "9 kompania"), na murze jedynego w okolicy pustego i zrujnowanego budynku znalazłem napis nabazgrany sprayem : Tu zginął 14 sierpnia 2007 śp. porucznik Łukasz Kurowski… Zapaliłem świeczkę. To była pierwsza polska ofiara wojny w Afganistanie… Dzisiaj, Polacy  w te rejony już się nie zapuszczają…

http://pl.wikipedia.org/wiki/Łukasz_Kurowski



WOJSKO BEZ KOMENDANTA

Przyjaciół z Gardez spotkałem jakieś dwa lata później. Pułkownik – jak zwykle zadowolony z siebie - dostał przydział do  główneji sennej polskiej bazy w Ghazni. Na dwóch jego podwładnych natknąłem się jakiś czas potem, na tranzytowym lotnisku pod Biszkekiem w Kirgistanie. Jednak nie odeszli z wojska. Z czegoś żyć trzeba – tłumaczyli. 

Trwała właśnie tzw. operacja rotacji kontyngentu. Najpierw, przez kilka tygodni, żołnierze nie mogli się doczekać aż Amerykanie (Polska nie ma lotnictwa) łaskawie ich przerzucą z Bagram w Afganistanie do Biszkeku. Potem przez długie godziny w letnich mundurach czekali na zmrożonej płycie kirgiskiego lotniska na kolejny amerykański samolot – tym razem do Polski. W tym samym czasie jankesi w ciepłych hangarach oglądali na telebimach hity z Holywood…  

Chłopców z Gardez zobaczyłem  nagle,  podczas przeładunku bagaży… Zrobił się wtedy totalny chaos. Nikt nie wiedział, gdzie i na jaką ciężarówkę załadować swój dobytek. Nikt, nad niczym nie panował. Dostrzegli to natychmiast Amerykanie. Kto tu dowodzi? – dopytywali ale nie dostali żadnej odpowiedzi. Zareagowali tylko moi przyjaciele: Kto jest najwyższy stopniem niech wystąpi! - jeden z nich krzyknął. Nikt się nie zgłosił. Wyszło na to, że oni.

Błyskawicznie opanowali sytuację.

 

***

 

DOWÓDCA SIĘ NIE ODNALAZŁ.

A  MOŻE NIGDY GO NIE BYŁO.

TAK JAK NIE MA GO DZISIAJ W AFGANISTANIE

I CHYBA W CAŁEJ  POLSCE…

 

A gdy jest klęska to płakać się... 

KOMENTARZE

  • Żołnierze, którzy zgodzili się na ten wyjazd sami są sobie winni.
    Walczy się tylko w sprawie, w którą się wierzy. Wierzyć wolno tylko Prawdzie. Jeśli kto tam wyjechał "bronić ludność przed Talibami", dolał tylko oliwy do ognia. Nie wolno angażować się w coś, czego się nie rozumie. Nie wolno ufać ludziom, którzy od dziesięcioleci dowodzą, że nie są godni zaufania. Kto by sprawę "zbadał" porządnie przed wyjazdem, miałby zapewne świadomośc, że nie powinien tam jechać. Nie wolno jechać zabijać ludzi dla niepewnej sprawy. Nawet jeśli wiąże się to z utratą pracy, lepsze to niż zabijać ludzi w imię kłamstwa.
  • 5*
    Za art.5*
  • 5*, Autorze
    To jeden z cudów Tuska: przegrana - w mediach "cudem" staje się chwałą! To te standardy PO!
    A nam obecna ekipa władzy tylko wstyd przynosi, dramaty...
    I biedę, ale tę narazie ukrywają skrzętnie (p. Kopacz powiedziałaby: "z największą starannością") pod dywan.
  • Wojna z/o demokracją/-ę
    Nasza obecność w Afganistanie to nieporozumienie, to jakaś reminiscencja polityki pt. wszystko-co-powie-usa-jest-dobre. W Afganistanie nikt nigdy nie wygrał. W imię czego tam pojechaliśmy? Walczyć o demokrację? Wolne żarty - sprowokowaliśmy społeczeństwo do popierania postaw antyamerykańskich, autarkicznych, wstecznych i fundamentalistycznych.

    Zapraszam do lektury: http://slowikozofia.blogspot.com/2011/03/libijska-petrohipokryzja.html - kolejny przykład "wojny prawie-sprawiedliwej"
  • Dziennikarz
    Artykuł wyborny. 5*. Bohatkiewicz, jak casła reszta, nie jest dziennikarzem. Takich w łżemediach po prostu nie ma. Jest to oczywiste. Mówią i piszą tak, jak im każą peofile. Sługusy zdrajców, sprzedawczyki.
    Odnośnie polskiego wojska w Afganistanie pełna zgoda. Nie ma sprzetu i co najważniejsze, nie ma dowódców, ludzi z charyzmą, z jajami. Przykład idzie z góry. Wszystko jest zgniłe, cuchnące.
  • autor
    Zastanawiam się, czy taki artykuł napisał dureń, czy swołocz.

    Bo z rozumieniem Polskiej Racji Stanu - przedstawiony tu pogląd nie ma nic wspólnego.
    Tylko dureń może myśleć w kategoriach mordowania Afgańczyków w imię amerykańskich interesów narkotykowych.
    Bo na tym ta wojna o "demokrację" polega.

    Największym sukcesem byłoby jak najszybsze wycofanie kontyngentu.

    PS. A Gurkha (Gorkha) - tak kiedyś czytałem, to miejscowość w Nepalu, gdzie dokonywano rekrutacji. Nazwa nawiązuje też do jakiegoś "świętego".
    Mają charakterystyczne noże - mam taki.
  • @Krzysztof J. Wojtas
    Staram się z durniami i swołoczą nie zadawać, czego radze koledze. Dlatego oszczędź sobie nerwów i więcej tu nie zaglądaj. Miłego dnia.
  • 9 kilometrów to zasięg byle jakiego moździerza 120mm, podobnej w kalibrze armaty, katiuszy
    "Tuż przed minionymi świętami, zaledwie 9 kilometrów od największej, głównej polskiej bazy w Ghazni doszło do największej tragedii w krótkich dziejach polskich kontyngentów w Iraku i Afganistanie. Pięciu naszych żołnierzy, cała załoga samochodu pancernego zginęła w samym sercu polskiej strefy"

    Wystarczyło mieć obserwatorów zamaskowanych w terenie na czujkach plus rozpoznanie z powietrza byle zabawką modelarską za parę tysięcy zł (gdzie dostęp do satelitów, sprzętu USA?) i na grupę zakładającą ładunek wysłać nie grupę szturmową przed którą uciekną, ale grad pocisków 120mm kasetowych i dopiero wtedy śmigłowce... gdyby były, oraz lądowy patrol w Rosomakach. Lżejsze pojazdy nie mają tam racji bytu, tam gdzie się nie da wjechać Rosomakiem, to posyłać Afgańców. Nie wyłazić z Rosomaków. To samobójstwo.

    Tak trudno ustawić w bazie parę moździerzy 120mm? Czy nawet zardzewiałych Goździków, jakąś Danę? A nawet i armatohaubic o większym zasięgu, a nawet katiusz szyjących do 40 km?

    "Wychodząc naprzeciw potrzebom Wojska Polskiego, Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Sprzętu Mechanicznego w Tarnowie opracował modernizację 120 mm moździerza wz. 1943, połączoną z jego remontem. Pozwoli to przedłużyć okres eksploatacji wyrobu o dalsze 20 lat."

    http://www.obr.tarnow.pl/obr_sm/index.php?option=com_content&view=article&id=53%3Amodzierz-m120-modernizacja-120mm-modzierza-wz-1943&catid=47%3Amodzierze&Itemid=160&lang=pl

    Brakło tam moździerza wz. 1943... Jezu...

    http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/5/52/120mm-mozdzierz-01.jpg/180px-120mm-mozdzierz-01.jpg

    http://pl.wikipedia.org/wiki/HSW_M120

    Zasięg specjalnych granatów RAP.... 9000 metrów... w sam raz byłby.

    Jednak należy w naszej zbrojeniówce zamówić takie coś o znacznie lepszych osiągach, a także w kalibrze 120mm NATO.

    http://en.wikipedia.org/wiki/MO-120-RT-61
  • @AnnaZofia
    Wycofajmy się z Afganistanu, a objęcie całej prowincji przez PO (Klich), to nie był błąd, ale coś gorszego. To wygląda na operację celowego osłabiana zdolności obronnych Wojska Polskiego. Zdrada zatem. To może może być operacja obcych lobbies poczynając od Niemiec, bo z nimi PO ma bliskie powiązania, w tym sam Klich.

    Niemcami zaś w dużej mierze steruje lobbies Kremla i judaika szeroko pojęta. Poza tym zawsze będą chcieli żeby nasza armia była słaba, uzbrojona w Rosomaki z działkiem 30mm, czy wkm, a nawet w lżejsze jeszcze pojazdy.

    W razie agresji zachodu i wschodu na Polskę żołnierzy przywdzieją śliczne pustynne mundury (bo braknie innych w magazynach) i wsiądą do takoż umalowanych pojazdów. Będzie jak na strzelnicy, MY będziemy tarczą dobrze widoczną na tle zieleni. Wyuczenie na misjach zaczniemy sprawdzać dokumenty agresorom i sprawdzać przepusty na drogach czy nie zaminowane.

    Misje zagraniczne zubożyły naszą armię, za te pieniądze można było uzbroić miliony pospolitego ruszenia zorganizowanego w obywatelską, Narodową Obronę Terytorialną w dużej mierzy ochotniczą jak system strażacki OSP doskonale działający z wyjątkiem... podpalaczy jakich wśród nich niestety SPORO.
  • POLACY TO JUŻ NIE NARÓD WOJOWNIKÓW ALE ŻEBRAJĄCYCH CIURÓW ?
    .
    Myszka and Miki:
    Polacy od dawna są krytykowani przez sojuszników, że unikają walki
    i oddają pole talibom. ....

    co sześciuset Amerykanów zdobyło w ciągu ośmiu miesięcy ciężkich walk,
    dwa tysiące sześciuset Polaków straciło w niecałe dwa lata…....

    polscy żołnierze za dużo czasu spędzają w ufortyfikowanych bazach.
    Polacy za mało walczą - twierdzą rozmówcy "Time'a"...

    Polski żołnierz, w przeciwieństwie do amerykańskiego, z reguły
    nie wysiada z opancerzonego pojazdu i nie patroluje pieszo wioski.
    To zbyt ryzykowne. Jest wtedy zdecydowanie bardziej narażony na
    kule przeciwnika. Kiedy dochodzi do ataku Polacy wycofują się i
    wzywają patrol szybkiego reagowania, najczęściej z transporterami
    opancerzonymi i śmigłowcami. Amerykanie od razu podejmują walkę.
    .....

    Pułkownik bowiem bardziej pilnuje swoich spraw w Warszawie i gwiazdek
    na pagonach niż rzeczywiście dowodzi. Jak on ma dowodzić skoro
    codziennie pije– skarżyli się....

    Platforma zapowiada a 2014 rok wycofanie wszystkich wojsk polskich
    z Afganistanu. Na kolejne wybory w 2015 roku – jak znalazł...
    ----------------------------------------------------

    Obawiam się, że już wkrótce Polacy będą podobnie walczyli w obronie

    suwerenności i niepodległości napadniętej Polski.

    Obawiam sie, że rozkład moralny całej polskiej armii - tak dobitnie

    widoczny w Afganistanie - to pochodna ogólnej demoralizacji polskiego

    społeczeństwa na skutek antypolskich, świadomie dywersyjnych

    polszewicko-bolszewickich rządów w III-RP.

    To skutek zaplanowanej moralnej pauperyzacja ogromnej części

    kiedyś dzielnego i pracowitego społeczeństwa, które mamione całymi

    latami przez żydo-komunistyczne, salonowe elity z pomocą ubekistańskich

    tefauenów, polsatów, tefaupenów, agorowych michniczych GW-ien i

    gebelsowskich springlerowskich brukowców, uwierzyło w swoją "postępową

    europejskość" oraz "zaściankowość i moherowość polskości".

    Uwierzyło, że wystarczy tylko wyciągać łapy do Brukseli i spełniać

    niemieckie życznie niszczące polski przemysł i suwerenność (tak jak

    to lansuje Donek-Folksdojcz) a Unia/Niemcy dadzą im łaskawie dobrobyt,

    szczęście i obronę.
  • @Zbigniew-Grzymski
    potrzebuje Pan dobrego adresu, już służę: http://www.excordis.pl/docs/117
    ..bo tutaj jest mowa o bezsensie udziału w takiej wojnie, a nie o Pana "Żydo-Komuno-Pedało..." - aż wstyd powtarzać, problemach... ;)
    ...żadna choroba nie hańbi - przynajmniej w moich "postępowych" oczach.
    Jeżeli Pan jest zdrowy, to podejmie Pan kontakt z lekarzem, bo czegóż to miałby się Pan obawiać, nieprawdaż?
  • @Trybunał Obywatelski
    :)) Oh Yeah!
  • Szkoda mówić...
    Armia źle dowodzona, marnie szkolona i fatalnie uzbrojona z rozsypującym się morale (pieniądze jeden motyw służby) uczestniczy w wojnie najgorszej z możliwych, w wojnie z partyzantami. Tego nawet komentować się nie chce - ręce opadają. Dokonała się za przywoleniem społeczeństwa zbrodnia unicestwienia Wojska Polskiego.
    RSz.
  • Moździerzy 120mm dobrych nie mamy tam na pewno, katiusz też nie, Goździków 122mm też nie
    Jednak mamy pięć Dan kołowych 152mm, pewnie nie oddały tam ani jednego strzału bojowego. Oddały? W coś trafiły? W talibów? Skoro nasi tak się przejechali na bojowym użyciu moździerzy mniejszych kalibrów, mniej groźnych. Kasetowy pocisk przeciwpiechotny 152mm to wymiatacz na obszarze boiska do piłki nożnej. Wybuch w powietrzu (odpowiedni zapalnik) pozwala razić cele ukryte w okopach, zagłębieniach, za skałami, murami.

    "Obecnie 5 sztuk jest wykorzystywanych w ramach ISAF w PKW Afganistan. "

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Armatohaubica_wz._1977_Dana

    http://www.mon.gov.pl/pliki/File/uzbrojenie_wlad/artyleria/art3.h2.jpg

    http://www.mon.gov.pl/pliki/File/uzbrojenie_wlad/artyleria/art3.html

    Istotnie iż jest w wykazie uzbrojenia na misji, ale spis moździerzy jest nieco enigmatyczny... przecież mają i większe sztuki niż 60-tki. Nie mają już? Mieli... na pewno 98mm... w tzw standardzie III RP, ewenement w skali ŚWIATOWEJ. Efekt działania agentury, żeby tylko uniknąć produkcji standardowej broni kalibrów NATO z doskonałymi rodzajami granatów ciągle rozwijanymi. Znowu zdrada, nawet w moździerzach!

    http://www.isaf.wp.mil.pl/pl/17.html

    "- bezzałogowy samolot rozpoznawczy "Orbiter",
    - bezzałogowy srodek rozpoznawczyEagleShadow"

    Taaa... i dlatego nasi NIGDY nie wiedzą gdzie są miny, nie potrafią zablokować elektronicznie ich eksplozji, co podglądają tymi nielotami? Gołe baby u talibów przy użyciu rozbierających skanerów jak nad dworcach?
  • @Myszka and Miki
    Spieprzone dowodzenie rozwali morale najlepszej armii. Tu nawet nie chodzi o uzbrojenie. Uzbrojenie i technologie rozwijają możliwości i niwelują straty - tworzą przewagę, ale morale jest niezależne od tego czy się ma karabinek, czy czołg, a zginąć na wojnie jest rzeczą wielce prawdopodobną. Tylko debil jadący na wojnę, na ochotnika, może myśleć, że jest nietykalny.

    Łańcuch dowodzenia jest do dupy. Przełożony nie jest wzorem, w każdym razie nie pozytywnym. Zaopatrzenie do dupy. Jednostka na linii czegoś potrzebuje, a magazyn nie wydaje, mimo, że jest, bo faktura..
    Bezsensy poleceń i rozkazów, zwyczaje koszarowe szkółki oficerskiej. Nogawka w skarpecie, bo nagana i po karierze..
    Marnowane cząstkowe realizacje planów, okupionych zagrożeniem, stratami materialnymi, a nawet ofiarami, tak, że trzeba zaczynać od początku i na nowo ryzykować.
    Jaka armia wytrzyma moralnie takie coś pod ogniem?
    Napewno nie armia etatystyczno-biurowa..
  • @Szeremietiew
    Wyprzedził mnie Pan.:)
  • @Szeremietiew
    "Dokonała się za przywoleniem społeczeństwa zbrodnia unicestwienia Wojska Polskiego."

    Proszę to rozwinąć w osobnej notce i nie obwiniać przesadnie tzw społeczeństwa. Ludziki to ludziki, obchodzą ich najbardziej swoje guziki, a nie jakieś tam misje. Państwo to nie jest twór utopijny i każdy ma w nim swoje miejsce. To są wady demokracji, ludzie nie dojrzeli jeszcze jako Suweren do podejmowania decyzji w kwestii armii, udziału w wojnach. Łatwo też sterować opinią publiczną przez stronę nam wrogą.

    Zawiedli politycy, w tym Kaczyńscy, w tym PiS. Mieli szanse przygasić misję od jesieni 2005 roku do rozsądnych wymiarów, ale gdzie tam... żeby przypodobać się Amerykanom to znowu znaleźli sobie "naszą wojnę" podobnie jak Irak.

    Wspomniałem o tym unicestwieniu na bazie misji, bo armia ekspedycyjna jest właściwie bezwartościowa w twardej obronie Polski. Ekspedycje można ćwiczyć, ale jako kontratak na agresorów coś w stylu 1920 w sensie strategicznym, czy innych kampanii poczynając od ery Bolesława Chrobrego. Nie wybierał się w każdym razie dalej niż nasza strefa wpływów i zagrożeń. Nie mamy interesu drażnić islamu, może przyjdzie czas kiedy to zrozumiemy. Niemcy już rozumieją. Rosja coraz lepiej. Lobbies nazwijmy judaiki-nwo ma wprost przeciwne interesy.

    Wycofajmy się, to chyba możemy jako wielonurtowy ruch obywatelski zaproponować Polakom, wyborcom. Zgoda?
  • @Torin 04.01.2012 14:29:37
    "Spieprzone dowodzenie rozwali morale najlepszej armii."
    Dokładnie. /W każdej dziedzinie/
    Pozdrawiam
  • @Trybunał Obywatelski
    .Trybunał Obywatelski:
    @Zbigniew-Grzymski
    potrzebuje Pan dobrego adresu, już służę: http://www.excordis.pl/docs/117
    ..bo tutaj jest mowa o bezsensie udziału w takiej wojnie, a nie o Pana
    "Żydo-Komuno-Pedało..." - aż wstyd powtarzać, problemach... ;)
    ...żadna choroba nie hańbi - przynajmniej w moich "postępowych" oczach.
    Jeżeli Pan jest zdrowy, to podejmie Pan kontakt z lekarzem, bo czegóż
    to miałby się Pan obawiać, nieprawdaż
    -----------------------------------------------------------------------------

    Nie tylko ja ale wielu innych forumowiczów wielokrotnie już zauważało,
    że w swojej patologicznej, zaślepionej nienawisci do Polaków-Patriotów
    i w swojej zboczonej tendencji do obrzucania ich paszkwilnym błotem
    myli Pan często forum NE ze swoim najprawdopodobniej rodzimym
    żydo-komunistycznym forum GW.

    Wszystko też wskazuje na to, że jest Pan albo polskojęzycznych
    przypadkiem agenta kremla albo pacjentem wypełniającym
    teraupetyczne zalecenie lekarzy z pańskiego oddziału :).
    Do tego ciągłe Pańskie (podświadome?) nawiązywanie do pedalstwa

    jest najprawdopodobniej skutkiem Pana kompleksu
    wynikającego z Pańskiej jedynie poprawnej orientacji seksualnej :)
  • @Anderson
    Przez takie gadanie nigdy nie zostanę oficerem /w każdej dziedzinie/.:p
    Nawet jeśli to przez nieporozumienie i na chwilę.:)
    "Niesubordynacja, niewyparzona morda, permanentny kryzys autorytetu" - i wszystko jasne!:D
  • @Zbigniew-Grzymski
    Czyli jednak jest Pan chory. Współczuje nie życzę sobie więcej pańskiej tu obecności...
  • @Myszka and Miki
    Myszka and Miki:
    @Zbigniew-Grzymski
    Czyli jednak jest Pan chory. Współczuje nie życzę sobie
    więcej pańskiej tu obecności...
    --------------------------------------------------

    Brać udział w dyskusji na blogu chorego maniaka, który sam

    sobie zaprzacza i zachowuje się rzeczywiście tak - jak sam siebie

    nazywa - jak Myszka Miki w kreskówkach Dysneja :)

    nie sprawia mi najmniejszej przyjemności więc rezygnuję

    z tego dysnejlandu :)
  • @Zbigniew-Grzymski
    Bardzo dziękuje. Niech Pan wypije szklankę mleka i weźmie jakieś proszki. A może jakiś jogging, siłka? Pomaga podobno rozładować stres. Żegnam się z Panem bez żalu.
  • @Antoni1
    Nie masz chyba racji. Jak już wchodzisz do gry to na poważnie. Albo nie wchodzisz w ogóle. Kompromitacje wyczuje każdy i to nie jest dobry sygnał płynący w świat
  • @Torin
    Co racja to racja. To co? piejemy? Kukuryku. Pan pierwszy.
    :)
    Ukłony
    PS. Zawsze mniej spektakularnie możemy pogwizdać, to bardziej tajemnicze jest, takie gwizdanie. Ja nie uważam żeby to było źle znać swoje "wady". Pan nie szanuje autorytetów a ja się nałogowo bratam. Na szeregowca nie mam szans :(

    a może z innej beczki? ;)))
    /tak sobie przypomniałem/

    http://www.youtube.com/watch?v=lKQFPahVfOs
    http://www.youtube.com/watch?v=qem2fyRdjhM&feature=related
  • @Myszka and Miki
    Z przyjemnością żegnam; zdążyłem się zorientować z kim mam do czynienia.
  • @Marek Kajdas
    Ja już chyba w '96 albo wcześniej słyszałem o powszechnej obronie erytorialnej. Nawet współpraca Sokoła i innych stowarzyszeń z wojskiem m.in. temu służyć chyba miała. I co w tej sprawie przez te wszystkie lata zrobiono? Katastrofa.
  • @Antoni1
    "Nota bene, oni (sojusznicy z NATO) nawet nie ukrywają, że w przypadku ataku na Polskę oni najpierw dobrze się zastanowią, czy powinni podjąć jakąkolwiek interwencję."

    Rzecz jasna TYLKO dyplomatyczną interwencję w stylu (do sowietów): - towarzysze nie bijcie ZNOWU zbyt mocno Polaków, niech ich ocaleje chociaż z parę milionów zdolnych do pracy, a zresztą bijcie katoli-antysemitów ile wlezie, sprowadzi się kolorowych do roboty.

    Nie ma NATO i nigdy nie było, był parasol USA do pewnego stopnia nawet nad Niemcami, ale to już przeszłość. Sprzedano Niemców, więc ci racjonalnie muszą się wręcz zbratać z potencjalnym eksterminatorem, czyli Rosją. To sztuka przetrwania i rozwoju. Makiawelizm w praktyce.

    Musimy sami zbudować masowe pospolite ruszenie nawet w realiach reżimu III RP pod nierządem kolejnych ekip zdrajców. Skoro dało się sporo zrobić pod zaborami, to może w "wolnej PO-lsce" też coś się da? Na pewno, kwestia chęci i ideowego, organizacyjnego know how. Kadry potrzebne, liderzy. Kilku ludzi w gminie, parafii, na wielkomiejskim osiedlu jest wstanie stworzyć zacną organizację choćby małą na początku.

    To zadanie głównie dla emerytowanych i byłych wojskowych, mundurowych, ale nie tylko. Pasjonatem może być każdy, chodzi też o wychowanie, tężyznę fizyczną psychiczną, mnóstwo zagadnień z teorii. Patriotyzm w praktyce, także w przygotowaniu do zbrojnej obrony Ojczyzny, bądź szkodzenia agresorom także na ich terytorium, a co... wtedy takie numery są etycznie dozwolone.

    http://www.obronanarodowa.pl/images/news/rozne/krs.jpg

    "Dnia 30 sierpnia 2011 r. Sąd Rejonowy dla Wrocławia - Fabryczna Wydział VI Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego postanowił wpisać stowarzyszenie ObronaNarodowa.pl - Ruch na Rzecz Obrony Terytorialnej do rejestru stowarzyszeń pod numerem KRS: 0000394881. Tym samym ObronaNarodowa.pl uzyskała osobowość prawną i może prowadzić działalność Statutową na terenie całego kraju. Niebawem (do końca września) zostaną zamieszczone na portalu formularze zgłoszeniowe i zasady przyjmowania osób chętnych do działalności Stowarzyszenia. "

    http://www.obronanarodowa.pl/index.php?module=news&func=display&sid=40

    Zapraszam do aktywności w forum dyskusyjnym tego portalu, można też komentować artykuły w części portalowej. Takie organizacje trzeba zakładać, ale musi być ich KONFEDERACJA jednocząca, tylko z kręgów Romualda Szeremietiewa jest możliwy taki projekt i on chwyci. Kilka lat temu pewnie nie byłoby takiej szansy, teraz już już.

    Czy to stowarzyszenie ma szansę na aktywność ogólnopolską w wielkiej skali? Nie wiem, wątpię. Trzeba jednak próbować.
  • @Anderson
    Coś w tym jest. Dobra wklejka:)))
  • @
    ma sie ten talent do opowiesci coo? :) ?
    piatal i wiecej spokoju zycze....
    bo jak co rusz zachodze do Ciebie
    to wyrzucasz ludzi jak chusteczki do nosa :D .... bez urazy, prosze ;)
  • @Marek Kajdas....16:50:58
    no dzieki marku za ten news....nie wiedzialem, ze juz sie zaczelo ...
    a wiec potwierdzaja sie moje przeczucia, ze zaczniemy sami tworzyc
    pierwsze regionalne brygady, samodzielne i ochotnicze oczywiscie musza byc....jak osp prawie...
    no jeszcze raz dzieki :)
  • @All. Sprawiedkiwa czy nie sprawiedliwa. Oto jest pytanie.
    W samym założeniu, każda wojna jest niesprawiedliwa. Nawet ta obronna. No bo przecież można negocjować, względnie poddać się.

    Wszyscy, panowie gubicie jeden, ale za to najważnieszy punkt. Jest to armia zawodowa, i jako taka ma wykonywać swoje obowiązki jak najlepiej, a zamknięcie się w fortecy i unikanie walki.... Hm, ciekawa taktyka. Taktyka rodem z PO.

    Poza tym chciałbym wszystkim przypomnieć pewną bardzo ważną zasadę, że wolności najlepiej bronić 1000 kilometrów od własnych granic. Gdyby żołnierze polscy walczyli inaczej w Afganistanie, to i Rosja nie traktowałaby "zawadowej" armii polskiej jak kielnerów i nie pozwalała sobie na rzeczy które robi się kielnerowi.

    A wy, panowie, gdybajcie sobie dalej, sprawiedliwa czy nie sprawiedliwa. Według mnie napewno WP nie jest armią zawodową. Rządy PO zrobiły z nich bandę kielnerów. Ot i wszystko.
  • @ATMAN
    Oczywiście, Niemcy też nie zerwali stosunków z państwem Vichy i jego władzami. Po prostu je mianowały.:)
    Podobnie, co?:)
    ATMAN jakie to ma znaczenie, chyba formalne tylko. Jak się gdzieś robi politykę wojskiem, to możemy chyba założyć, że chodzi o wojnę zbrojną, co?
    Jednak jak już w to gówno wdepnęliśmy to nie powinniśmy tracić kontroli i honoru. Na przyszłość jest nauka.
  • @Łażący Łazarz
    Liga Narodów, zachód uznał za wojnę, za agresje dopiero inwazję sowiecką na Finlandię. Znaczy NWO definiuje co jest wojną, a co nie wg swoich interesów, rachub, a liczono na wciągnięcie Rosji do wojny z Niemcami prędzej czy później. Możemy więc doświadczyć "wkroczenia" z dowolnej strony (bądź łącznie zewsząd tradycyjnie), które "społeczność międzynarodowa" (mafia nwo) zakwalifikuje dowolnie, np jako misję stabilizacyjną, humanitarną, obronę demokracji - czytaj PO, SLD, Palikotów, PSL-u, nawet niegroźnego dla nich PiS-u itp

    Idioci i zdrajcy na uchodźstwie źle rozegrali te kwestie z zachodem i szans na powrót do statusu sprzed 17 września 1939 już nie było żadnych po wojnie, kolejne pakty tylko zatwierdzały to, co wydarzyło się w dniu agresji - brak reakcji zachodu. Skoro tak, to należało zawiesić walki z Niemcami na wszystkich frontach łącznie z olaniem obrony Francji, uciekać w miarę możliwości do USA, Kanady i spokojnie doczekać końca wojny, nawet gdyby Wielka Brytania miała upaść. Dla nas byłoby to niezwykle geopolitycznie KORZYSTNE, wyzwolenie przyszłoby bowiem na 100% z USA, z wolnego świata. Zwykle nasi zdrajcy i głupcy bardziej nam szkodzą długofalowo od samych agresorów. Swoje zawsze dorzuca zachód gotowy nas sprzedać za copkę grusek, nawet całkiem za darmo.

    Spodziewajmy się kolejnych zdrad z zachodu, to spowoduje nasze problemy, a nie sama agresja Rosji. Będzie na nią przyzwolenie, a Rosja to cała WNP, niebawem związek euroazjatycki. Sytuacja jest podobna do 1939 roku. Pytanie ile mamy czasu, czy kilka miesięcy, czy kilka lat i jeżeli lat, to ILE. Moim zdaniem mniej niż 8 lat, praktycznie każda zmiana władzy jest dla nas okresem krytycznym, czyli rok 2015 będzie groźny.

    Jeżeli Rosja uzna że władzę w Polsce przejmie obóz patriotyczny, czyli PiS wzmocniony skrzydłami, w tym NAMI z NE, to może być groźnie, mogą uprzedzić to atakiem wcześniej, bądź poczekać na rozwój sytuacji, dać nowym władzom trochę czasu... i swojej agenturze...

    Tragizm sytuacji polega na tym iż rządy zdrajców mogą być dłuugo tolerowane jak w XVIII wieku, a próby reform, budowy armii będą zbrojnie zduszone w zarodku. Mimo to podobnie jak kreatorzy Konstytucji III Maja musimy zaryzykować, ale mając świadomość skali zagrożenia WOJNĄ. Nie ukrywajmy że wojną, acz arsenał działań jest szerszy. W kilku krajach UE władze zmieniono miękkimi metodami na uległą NWO w stopniu maksymalnym. U nas miękko zakrwawionym błotem smoleńskim...
  • @ATMAN
    No ok. To my się pobawmy w prawników, a nasi tam niech biorą łomot. Tak?
  • no i o sromocie,
    należy pamiętać. Za narażanie życia, pod zarzutami o "zbrodnię wojenną". Pamiętacie Nangar Khel ? -

    http://www.wiadomosci24.pl/tag/Nangar_Khel.html?sesja_gratka=ed8498370b23fb57823907a2e864d08

    - pozdrowienia dla John'ego.

    "Rozmówcy „Time’a” podkreślają również, że polskie wojska są bardzo słabo wyposażone i wykazują strach przed STRZELANIEM. Boją się bowiem dotkliwych kar, które mogą ich czekać po powrocie do kraju. Sytuację dodatkowo pogarsza rotacja wojska, co 6 miesięcy, ponieważ uniemożliwa prowadzenie długotrwałych działań."
  • 5 z plusem
    Bardzo ciekawy i wyczerpujący artykuł.
    DAJE DUŻO DO MYŚLENIA.
    O POLSCE.
  • jeszcze jedno
    komentarze kilku ludzi też dają do myślenia.
  • PODPISUJę SIę
    "Przegraliśmy haniebnie bo to wojna niesprawiedliwa, ani w obronie naszych granic, ani w interesie wolnych ludzi. Przegraliśmy jako okupant. "

    i jednocześnie

    potępiam traktowanie ludzi, zakładających we własnym kraju miny przeciwko okupantom,
    czymś takim
    "
    Kasetowy pocisk przeciwpiechotny 152mm to wymiatacz na obszarze boiska do piłki nożnej.
    "
  • Wiesz, że nieco inaczej widzimy to co się tam dzieje ale tu podzielam twoje zdanie
    My nie mogliśmy uniknąć tej wojny. Mogliśmy jedynie TAM WALCZYĆ O WŁASNY HONOR!

    Chyba wyczuwam twoje rozgoryczenie. Jeśli tak, to je podzielam. Dziękuję też ci za opis naszych żołnierzy, tych zwykłych nie wyższej kadry. To daje nadzieje.

    Pozdrawiam
  • Znam 5 zawodowych żołnierzy. Z tej całej grupy tylko jeden zawsze chciał być żołnierzem
    reszta trafiła do armii z przypadku. Bo nie wiedzieli i nie mieli co w życiu robić. Liczyli na szybkie emerytury i na święty spokój - co najwyżej manewry i akcja dla powodzian.
    Ludzie nie nadający się na żołnierzy, prędzej na urzędników.
    Kto ich dobierał i wg. jakiego klucza?

    Spotkałem jednego zeszłym rokiem - spasł się niemiłosiernie, pytam się go - a jak zdajesz testy sprawnościowe - jakoś zdaje mrugając okiem. Żołnierz zawodowy, którego opłacam swoimi podatkami od 10 lat - nie zdąrzyłby się nawet wycofać bo taki gruby i wolny.
  • PRAWIE CAŁA TA DYSKUSJA JEST ABSURDALNA
    Rację miał Krzysztof J. Wojtas.

    Czy artykuł ma odwrócić naszą uwagę od sprawy najważniejszej i podstępnie wcisnąć nam w podświadomość tezę, że jedynym problemem z Afganistanem był stan naszej armi i dowództwa? Co by było wówczas rozwiązaniem? Zmienić dowództwo i lepiej wyposażyć armię?

    Wiecie, kto robi interesy na handlu śmiercią-uzbrojeniem w tym kraju? Popłuczyny po WSI i inne takie śmieci. Kontrakty są sprzedane z gruntu. Wiem, bo znajomy prawnik brał udział w jednym z nich. Bez byłego agenta służb nie było mowy o dokonaniu transakcji.

    Więc co? Mamy zapomnieć o tym, że nasi "chłopcy" pojechali zabijać dla opium i dla utrzymywania bezsensownej wojny, na której zarabiają gnoje i skurwiele?

    A na czym się skupić? Że słabo uzbrojone, tak? Czyli co? Wymuśmy na rządzących większe kontrakty zbrojeniowe, a nasz kraj będzie szczęśliwszy i bezpieczniejszy? A kto ma zarobić, ten zarobi.

    Nie bądźmy ślepi. Nigdy nie powinniśmy się znaleźć w Afganistanie inaczej niż z pomocą humanitarną i w celu normalnych kontaktów biznesowych. To samo dotyczy wszystkich innych walk zbrojnych. Polacy nie byli nawet spytani o zdanie! Bo wiadomo, jaka by była odpowiedź. Ale nasi generałowie nie służą Polsce tylko ciemnym interesom międzynarodowej "elity". Ot i kropka.

    KWESTIA BOMB KASETOWYCH: nie powinny być dozwolone, dopóki każdy ładunek nie będzie miał elektronicznego nadajnika, który pozwoli go zlokalizować w razie niewypału. Nie wydaje mi sie, żeby zwiększało to znacznie koszt bomby.
  • @Łażący Łazarz
    Bloger Grzymski może mie racje ale co z tego jeśli nie umie powstrzymać się od wyzwisk i obsesyjnego udowadniania że za wszystkim stoi żydowsko bolszewicki spisek.

    Na trzy ostatnie akapity nie znam odpowiedzi.

    "Czy my tam pojechaliśmy sie szkolić, nabywać zdolności bojowej, ostrzelania w ogniu walki i zapewniać bezpieczeństwo ludności cywilnej czy co?"
    - myślę że nie.

    "Jaki jest tak naprawdę powód przedłużania przez lata (bo zakładam, że przy wyjeździe komuś coś mogło sie jeszcze wydawać) naszej obecności w Afganistanie przez siły NATO jeśli to tak wygląda?"
    - nie wiem

    "Zysk polityczny? Którego od dawna nie widać. Czy czyjeś interesy? Czyje? Kto jakie lody kręci? Jaka jest Twoja opinia i wiedza?" -

    Nie wiem. Nie wiem kto kręci lody główne, nasi dostają odpadki. To pewne.
  • @Marek Kajdas
    Ciekawa sprawa. Jestem jak najbardziej za stowarzyszeniem i podobnymi działaniami. Co do diagnoz dotyczących "sprzedania" Niemiec itd. nie mam aż tak pełnej wiedzy.
  • źle się dzieje w Polsce
    nasi włodarze zamiast służyć i budować Polskę służą obcym. Podczas debaty sejmowej było widać jak na dłoni kto w ekscytacji przebierał krótkimi nóżkami aby za cenę Polskiej krwi i ciężkiej kasy wysyłać tam nasze wojsko
  • @interesariusz
    Wojna to wojna, albo my ich, albo oni naszych. Później pozostałości kasety wyczyszczą nasi saperzy, nie będzie żadnych niewybuchów. My nie jesteśmy ludobójcami jak Izrael choćby w Libanie. Nie wnioskuję o ogień dywanowy, ale o celny ogień z rozpoznanie online tylko kiedy nie ma cywilów w pobliżu. Za dużo odłamków? Słusznie. To termobaryczny ładunek 152mm, nad talibami zaświeci małe słońce i zginą. Może być? Bardziej humanitarnie? A może należy strzelać ładunkami usypiającymi, albo takim łapaczem z siatką? Można spróbować, ale to będzie wtedy zakazana broń chemiczna.

    Gdybyśmy widzieli jak talibowie montują pułapkę, to dwa strzały z DANY, wstrzelanie się i mówiąc brutalnie po problemie. Dlaczego więc tak słabe rozpoznanie? To ma być wojsko co 10 km od bazy nie upilnuje PRZY DROGACH GŁÓWNYCH?

    To nie jest misja pokojowo-rozjemcza jak na Wzgórzach Golan. To jest wojna, okupacja, nie ma tu pokojowego (nieraz i tak naciąganego) mandatu ONZ. Nasze nikczemne "elity" polityczne wciągnęły nas w ciężką wojnę w której opanowane zostało wielkie państwo, odsunięty reżim talibów. Wojna trwa, wojna która CUDEM jest póki co całkiem łaskawa dla nas. Te straty są żadne póki co łącznie z ostatnią tragedią; może być, mogło być sto razy gorzej i będzie jeżeli w porę nie zejdziemy ze sceny z honorem. Swoje zrobiliśmy, za burdel odpowiadają USA z dowództwem NATO. Kolejny Wietnam, nauczka jaką dostali Rosjanie w Afganistanie niczego nie nauczyła.

    Zaczęło się dobrze, Amerykanie łatwo rozbili talibów, należało więc władzę oddać plemionom i spadać, ale gdzie tam... i to byłoby najmądrzejsze, od dekady po problemie.

    PO powinno utracić poparcie w związku z Afganistanem, ale wyborcy bardziej boją się Kaczyńskiego od kolejnych transportów zalutowanych trumien i wielomiliardowych wydatków ROCZNIE na tę misję. Ile pojazdów już zezłomowano, stracono, ile śmigłowców, sztuk uzbrojenia?

    Wycofajmy się, wtedy te "rady" będą bezprzedmiotowe. PO obiecując to przed kolejnymi wyborami znowu chce okłamać Polaków, bądź zrobić sztuczkę podobną z Irakiem. WIEDZIELI iż następuje wycofanie wojsk sojuszników, więc to obiecali. Niezłe. Zaś Afganistan wzmocnili, ale powiadam iluzorycznie. Nasi nie chcą walczyć i mają rację. Podobną taktykę mają np potężne Niemcy. To nie nasza wojna, nie nasze interesy. Nie jest to już sprawiedliwa wojna, była taka w 2001 kiedy plemiona Sojuszu Północnego wyzwalały swoją Ojczyznę z rąk obcych żołdaków fanatycznych.

    Oddajmy kraj plemionom i niech robią ze swoim krajem co chcą. Mogą się nawet dogadać z talibami zamiast się wyrzynać bez końca bez sensu. Nic nam do tego. Niech to spadnie na USA. W końcu zajmie ich Pakistan. To nieuchronne, logiczne. Za Pakistanem będą stały Chiny... zejdźmy więc z tej strefy w porę. Niech ta brygada (raczej mocny zmechanizowany pułk) broni Warszawy, bo teraz byle rajd obcych wojsk z dowolnego kierunku jest zagrożeniem. Należy bronić Warszawy wojskami rozmieszczonymi wokół i w środku. To nie Rzym, można stacjonować w mieście, acz siły z takim nasyceniem transporterów opancerzonych powinny być poza miastem jako mobilne.
  • x
    Któryś raz z kolei dyskusja się rozmywa i robi jakieś dziwaczne piruety.
    Nie można łączyć dyskusji o stanie naszej armii, w tym części kontyngentowej, w tym środków technicznych, z oceną sytuacji politycznej i jeszcze czynników decyzyjnych i oceny samych Talibów, czy szerzej turbanów wojujących.
    Tak to my nigdy do niczego nie dojdziemy.
    Natomiast postronny obserwator może dojść do wniosku, że wyrażamy pogląd, iż Talibowie powinni wyrżnąć naszych gamoni, bo nasze władze w swej indolencji, dadzą się wciągnąć w każdy burdel dużych graczy, nie osiągając elementarnych korzyści, za to świniąc nasz honor i stając do walki po stronie okupantów i że taki przebieg zdarzeń nas interesuje, bo będziemy mieć wątpliwą, tuskofobiczną satysfakcje.
    O to nam/wam biega?
  • @Torin
    Mnie "biega"o to, żeby być dumnym z polskiego wojska, żdeby polskie wojsko wzbudzało respekt i szacunek nie tylko za , Kirholm, Somosierrę, Rokitną, Rok 1920 itd... To po pierwsze.

    Po drugie (to w tym wpisie sprawa na dalszym planie choć nie mniej ważna) nie pakować się wojny które są niesprawiedliwe a to znaczy, że nie mogą byc w naszym interesie.
    pozdrawiam
  • @Myszka and Miki
    Dodatkowe informacje o Ruchu na Rzecz Obrony Narodowej.

    CZY DA SIĘ STWORZYĆ OCHOTNICZĄ ARMIĘ NA WZÓR OCHOTNICZEJ STRAŻY POŻARNEJ?
    http://www.kontestacja.com/?p=episode&e=964
    Rozmawiamy z Grzegorzem Matyjasikien, prezesem Stowarzyszenia Obrona Narodowa.pl, Ruch na rzecz Obrony Terytorialnej.

    Przy okazji coś o etyce w wojsku, jedna z dyskusji.
    http://www.obronanarodowa.pl/index.php?module=forum&func=viewtopic&topic=275&start=0#pid2585

    W stowarzyszeniu jest i Romuald Szeremietiew jako współzałożyciel, ale chyba to takie wsparcie dosyć symboliczne, a szkoda. Wg mnie boi się umoczyć organizację polityką i ma rację... lepiej nie szkodzić im takim pocałunkiem śmierci. Można by to poważniej potraktować jednak w sensie medialnym, bo stowarzyszenie zasługuje na szeroką promocję.

    Nowy Ekran też mógłby zrobić duży videowywiad z prezesem stowarzyszenia, czy ich zarządem w ramach dyskusji. Poniekąd Pan Romuald jako łącznik byłby najlepszy do zadawania pytań.
  • @ATMAN
    Dziękuję za głos rozsądku i poparcie.

    Zacytuję Autora tekstu:
    "Mnie "biega"o to, żeby być dumnym z polskiego wojska, żdeby polskie wojsko wzbudzało respekt i szacunek"

    Czym jest duma? Z czego dumnym być? Że lepiej uzbrojony? Że lepiej dowodzony?

    Ja myślałem, że duma bierze się z bycia mądrym, dobrym, kochającym człowiekiem. A nie z bycia lepszym PŁATNYM ZABÓJCĄ.

    Nie dajmy się wpuścić w maliny:
    AFGANISTAN TO NIE MISJA POKOJOWA! TO NIE WALKA O DEMOKRACJĘ. TO WOJNA O OPIUM, SUROWCE I WPŁYWY, BAZA WYPADOWA A TAKŻE FABRYKA WETERANÓW (poligon USA).

    Kto zarabia na uzbrojeniu ludzi biorących w takich konfliktach sam jest MORDERCĄ.
  • @space
    A co ma - z całym szacunkiem - piernik do wiatraka? Jeśli nie jest Pan dumny z dziedzictwa powstańców styczniowych, obrońców Lwowa, Grodna. Warszawy z ułanów, szwoleżerów, husarii itd. to się rozmijamy o lata świetlne. Żołnierze zwykle (poza pospolitym ruszeniem) to zawsze pospolici zabójcy. Najlepiej zlikwidujmy wojsko wojnę, i kochajmy się.

    po drugie chyba Pan nie doczytał do końca poprzedniego wpisu.
    Do it again pls...
  • @Myszka and Miki
    Polacy wygrywają tylko w szlachentej sprawie.
    Wtedy tylko Bóg im sprzyja.

    //Żołnierze zwykle (poza pospolitym ruszeniem) to zawsze pospolici zabójcy//

    Nawet, jak popsuto tych ludzi, polski duch budzi sie w nich w sytuacjach nieświadomego wyboru. Bóg posługuje sie też takimi, jeśli sprawa jest szlachetna.

    Wojsko to nie masa wyszkolonych robotów, ale jedność ducha. Stąd to samo wojsko może podbić świat, lub przegrać sromotnie.

    Objawienie w Siekierkach to pokazało.
  • @circ
    objawienie w Siekierkach???? Co tam się wydarzyło?
  • @Myszka and Miki
    Co do Siekierek

    "Powstanie Warszawskie wybuchnie po szesnastu miesiącach od pierwszych objawień i ostrzeżeń Maryi. W sierpniu 1944 roku młodych warszawian rozpiera chęć walki ze znienawidzonym wrogiem, ruszą więc naprzeciw potędze militarnej Niemców z gorącymi sercami, z butelkami napełnionymi benzyną, ale… bez błogosławieństwa Bogurodzicy.
    Dowództwo nie czuło potrzeby oficjalnego zawierzenia akcji zbrojnej Patronce miasta. Owszem, indywidualnie zawierzano się Maryi Łaskawej, modlono się na różańcu, przyjmowano sakramenty, uczestniczono w polowych Mszach świętych (co w swojej książce wspomina s. Maria Okońska), lecz oficjalnego – jak za Marszałka Piłsudskiego – zawierzenia akcji zbrojnej Bogu Najwyższemu nie było! Po 47 latach w dniu święta Najświętszego Imienia Maryi, 12.09.1991r., w Sastin, Narodowym Sanktuarium Słowacji, w orędziu skierowanym do ks. Stefano Gobbi’ego Maryja dobitnie wyjaśni kwestię oficjalnego zawierzenia na przykładzie odsieczy wiedeńskiej: Turcy zostali pokonani, gdy oblegali Wiedeń i grozili zniszczeniem całego chrześcijańskiego świata. Przewyższali żołnierzy świętej Ligi liczbą, siłą, uzbrojeniem i czuli, że do nich należy zwycięstwo, ale: wezwano Mnie publicznie, i publicznie proszono o pomoc, Moje Imię zostało wypisane na proporcach i było wzywane przez wszystkich żołnierzy. To za Moim wstawiennictwem miał miejsce cud zwycięstwa, który uratował świat chrześcijański.
    Matka Łaskawa w ciągu 16 miesięcy wielokrotnie uprzedzała, że jedynym sposobem na pokój i zakończenie wojny jest nawrócenie, modlitwa i pokuta, nie zaś pięści i butelki z benzyną.
    Młodzi warszawianie jednakże bezgranicznie ufali w moc pięści i nie widzieli powodu, by w swoje plany wtajemniczać Boga. Stolica w obliczu godziny W zachowała się tak, jak zachowują się przemądrzałe dzieci, które chcą wszystko robić same, bez pomocy Mamy i Taty!
    Nie chciano pamiętać, że to, co dzieli zwycięstwo od klęski, to nie moc oręża, przeważające siły czy strategia nawet najgenialniejszych dowódców, lecz wola Boga Najwyższego, który zawsze i wszędzie Sam o wszystkim decyduje!
    Nie chciano pamiętać, że to jedynie od Niego zależy, czy ludzkie plany zaowocują sukcesem, czy zakończą się porażką.
    Miał tą świadomość lud Warszawy w sierpniu 1920 roku, kiedy leżał krzyżem przed Patronką Stolicy i Strażniczką Polski, błagając o ocalenie stolicy, ocalenie Polski.
    W 1920 roku warszawianie mieli świadomość, że współpracując z Najwyższym, będą w stanie pokonać pięciokrotnie liczniejszych i zdeterminowanych bolszewików. Wiedzieli, że gdy współpracują z Bogiem, siła i moc są po ich stronie. Bo: Jeśli Bóg jest z nami, to kto przeciwko nam?"

    Fragment z artykułu http://dzieckonmp.wordpress.com/2010/12/04/objawienia-w-siekierkach-w-1943-roku-odnoszace-sie-do-powstania-warszawskiego/

    Przy okazji tych warto przypomnieć słowa Pana Jezusa z Siekierek
    8 grudnia 1943
    Choćby z nieba siarczysty ogień leciał, a ty będziesz pod gołym niebem, jak będziesz ufała Mnie i Matce Mojej, nie zginiesz.
  • @Zeten
    Dzięki. Ciekawy trop.
  • Jakby to powiedzieć
    http://en.wikipedia.org/wiki/File:Gurkhas_NavyAndArmyIllustrated1896.jpg

    Czy oni są mniej obcy z wyglądu niż my dla afgańczyka? Śmiem wątpić, myślę że prędzej my jestesmy im bliższi.
  • @eugen
    No to popatrz Pan na mapę i pomyśl. I znajdź tez w tekście porównywanie ich wyglądu do Afgańczyków.
  • @Myszka and Miki
    Ale jak tak patrzeć to bliżsi genetycznie Afgańczykom są Polacy.
  • @eugen
    nie znam się na genetyce. Ale od Afgańczyków dzieli nas przepaść a ich z Nepalczykami łączy kładka nad himalajską doliną)
  • @Myszka and Miki
    Afgańce też mogą sie nie znać na genetyce, to i muszą wystąpić nieporozumienia.:p

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

ULUBIENI AUTORZY